EN
ZŁOTA 7/9 · TABLICA PAMIĘCI

PIERWSI MIESZKAŃCY KAMIENICY · 1937–1940

Stanisław Fiszhaut i Helena Lejman

Rodzeństwo, lekarze dentyści · Złota 9, m. 6

Stanisław Fiszhaut w lekarskim kitlu. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Stanisław Fiszhaut w lekarskim kitlu. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
„Nie mogę. Jeśli przyjdzie wojna, muszę zostać i bronić kraju.”
— Stanisław Fiszhaut do ambasadora Włoch, 27 sierpnia 1939 (wg wspomnień rodziny)

Byli rodzeństwem — dwoje z sześciorga dzieci Jakuba i Salomei Fiszhautów. On — chirurg stomatolog, starszy asystent najsłynniejszego polskiego profesora tej specjalności, właściciel jednego z najbardziej wziętych gabinetów w Warszawie. Ona — również lekarz dentysta, żona właściciela kina, matka Jurka. Mieszkali razem przy Złotej 9, w mieszkaniu numer 6. Wojna rozdzieliła ich losy tak, jak rozdzieliła losy całej rodziny: jedno z nich przeżyło skok z pociągu do Treblinki i rok ukrycia w wannie naprzeciw siedziby gestapo; drugie wyszło 8 maja 1943 roku z domu i nigdy nie wróciło.

Ta opowieść zbiera wszystko, co o nich wiadomo. Każdy fakt pochodzi ze źródła: z księgi meldunkowej domu, z ogłoszeń przedwojennej prasy, z akt sądowych i rejestrów ofiar, z katalogów IPN, z listu żydowskiej organizacji pomocowej — i z memuaru spisanego po latach przez Izę Fiszhaut-Laponce, adoptowaną córkę Stanisława, przekazanego nam wraz z fotografiami przez dr. Marka Fishauta, bratanka bohaterów tej historii.

I. Freta 16 — korzenie

Fiszhautowie wywodzili się z Lublina. Ojciec rodziny, Jakub (Jankiel) Fiszhaut, był zamożnym warszawskim kupcem — właścicielem magazynu okryć damskich i kamienicy przy ulicy Freta 16 na Nowym Mieście. Tam, w rodzinnym domu przy Freta, urodziło się najmłodsze z jego dzieci. Matka, Salomea (Sura) z domu Czapek, pochodziła z rodziny, której wsparcie okaże się bezcenne: gdy Jakub zmarł w 1912 roku, wdową i szóstką dzieci zaopiekował się finansowo jej brat, „wuj Max” Czapek.

Jakub Fiszhaut z córką Helą, ok. 1905 — jedyne zachowane zdjęcie ojca rodziny. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Jakub Fiszhaut z córką Helą, ok. 1905 — jedyne zachowane zdjęcie ojca rodziny. Ze zbiorów rodziny Fishautów.

Był to dom spolonizowanej żydowskiej inteligencji — i dom, w którym medycyna stała się rodzinnym powołaniem. Najstarszy z braci, Józef, urodzony w 1893 roku, został magistrem farmacji. Helena, urodzona 10 lipca 1900 roku, i najmłodszy Stanisław, urodzony 14 kwietnia 1906 roku — lekarzami dentystami. Henryk, właściwie Salomon Henryk, urodzony 27 sierpnia 1903 roku — pulmonologiem. Ludmiła, w rodzinie zwana Lolą, urodzona w 1905 roku — neurologiem (od 1932 roku żoną psychiatry Henia Zeldowicza). Spis spadkobierców kamienicy przy Freta 16 wymienia obok nich także Leona Fiszhauta, prowadzącego ojcowski magazyn okryć damskich przy Miodowej 11, i lekarza Rudolfa Fiszhauta z Leszna 22 — ślad szerszej rodziny; to zapewne synami jednego z nich byli bratankowie Jasio (Jean) i Romuś, do których cała rodzina jeździła w gości. Rodzinne wspomnienia zachowały obraz Stanisława jako dziecka obdarzonego niezwykłą łatwością zjednywania sobie ludzi; Iza zapisze po latach francuskie powiedzenie, które pasowało do niego przez całe życie: „il était bien dans sa peau” — dobrze czuł się we własnej skórze.

Stasiek, ok. 1912. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Stasiek, ok. 1912. Ze zbiorów rodziny Fishautów.

Stanisław uczył się najpierw w szkole Stanisława Kopczyńskiego (1911–1915), potem w gimnazjum matematyczno-przyrodniczym Tomasza Niklewskiego, gdzie wcześniej chodził Heniek. Maturę zdał w 1924 roku. Do studiów medycznych wymagano wówczas łaciny, której w jego szkole nie uczono — nadrobił ją w pół roku, a dla przyjemności dołożył grekę, którą recytował do końca życia.

II. 1928 — Akademia Stomatologiczna

W 1928 roku ukończył warszawski Państwowy Instytut Dentystyczny — późniejszą Akademię Stomatologiczną — i wyjechał na specjalizację do Niemiec, wówczas najbardziej zaawansowanego kraju w tej dziedzinie. Wrócił jako asystent, a wkrótce starszy asystent profesora Alfreda Meissnera, chirurga szczękowego światowej sławy. Około 1930 roku objął oddział chirurgiczny Akademii; razem z Meissnerem ogłaszał prace o operacjach rozszczepu podniebienia i wargi u niemowląt. Spis pracowników nauki z 1939 roku notuje go krótko: „lek. dent., st. asyst. kliniki chirurg. Akademii Stomatolog., Złota 9”.

Stanisław Fiszhaut, 1926. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Stanisław Fiszhaut, 1926. Ze zbiorów rodziny Fishautów.

III. 31 lipca 1935 — katastrofa przy Freta

Rodzinną kamienicę przy Freta 16 — z apteką Jana Gąssowskiego i zakładem fotograficznym „Moro” w parterze — którą po śmierci Jakuba zarządzali spadkobiercy, dotknęła w 1935 roku tragedia. 31 lipca, o wpół do piątej rano, runęła nadbudówka i trzecie piętro czteropiętrowej oficyny; zawalona część liczyła pięć mieszkań z trzydziestoma czterema mieszkańcami. Spod gruzów wydobywano żywych i zabitych; administrator budynku został aresztowany, a współwłaściciele — wśród nich Józef i Stanisław Fiszhautowie — przesłuchani. Część ówczesnej prasy relacjonowała katastrofę w tonie jawnie antysemickim, z góry obciążając „żydowskich gospodarzy”.

„Gazeta Lwowska”, 1 sierpnia 1935: „Katastrofa budowlana w Warszawie. Wszyscy mieszkańcy zasypani gruzami” — „przy ul. Freta 16, w domu należącym do sukc. dr. Fiszhauta”.
„Gazeta Lwowska”, 1 sierpnia 1935: „Katastrofa budowlana w Warszawie. Wszyscy mieszkańcy zasypani gruzami” — „przy ul. Freta 16, w domu należącym do sukc. dr. Fiszhauta”.
Ekipy ratunkowe na gruzowisku oficyny Freta 16, sierpień 1935. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Ekipy ratunkowe na gruzowisku oficyny Freta 16, sierpień 1935. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Dziecko wydobyte spod gruzów na rękach ratownika, Freta 16, 1935. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.
Dziecko wydobyte spod gruzów na rękach ratownika, Freta 16, 1935. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

IV. Październik 1937 — Złota 9

Jesienią 1937 roku Stanisław przeniósł się z rodzinnego domu przy Freta 16 do mieszkania numer 6 przy Złotej 9 — księga meldunkowa domu, prowadzona od tego roku i zachowana w całości, notuje jego zgłoszenie 30 października 1937 roku.

Karta lokalu nr 6 księgi meldunkowej Złotej 9: poz. 1 — Stanisław Fiszhaut (wyznanie mojżeszowe), poz. 3 — ponownie Stanisław Fiszhaut (rzymskokatolickie), poz. 4 — Helena Lejman z Fiszhautów. Archiwum Państwowe w Warszawie.
Karta lokalu nr 6 księgi meldunkowej Złotej 9: poz. 1 — Stanisław Fiszhaut (wyznanie mojżeszowe), poz. 3 — ponownie Stanisław Fiszhaut (rzymskokatolickie), poz. 4 — Helena Lejman z Fiszhautów. Archiwum Państwowe w Warszawie.

Przy Złotej 9 prowadził równocześnie jeden z najbardziej wziętych prywatnych gabinetów w mieście. Rodzina zapamiętała jego poczekalnię jako miejsce, gdzie milionerzy siadali obok robotników: od niezamożnych pacjentów nie brał pieniędzy — bogaci, jak mawiał, „subsydiowali” biednych.

„Dobry Wieczór! Kurier Czerwony”, 1938. Wśród ogłoszeń lekarskich: „LEKARZ DENTYSTA Stanisław FISZHAUT, Warszawa, Złota 9. Tel. 349-75. POWRÓCIŁ”.
„Dobry Wieczór! Kurier Czerwony”, 1938. Wśród ogłoszeń lekarskich: „LEKARZ DENTYSTA Stanisław FISZHAUT, Warszawa, Złota 9. Tel. 349-75. POWRÓCIŁ”.

Okna mieszkania numer 6 wychodziły tuż nad neon kina „Palladium” — jednego z najsłynniejszych kin przedwojennej Warszawy, działającego w kompleksie Złotej 7/9. W 1938 roku Stanisław figuruje — obok siostry Heleny, mieszkającej wówczas jeszcze przy Freta — na liście wyborców Rady Okręgowej Izby Lekarsko-Dentystycznej w Warszawie („Monitor Polski”, 1 września 1938).

Gmach Złotej 7/9 z kinem „Palladium”, lata trzydzieste. Mieszkanie numer 6, w którym mieszkał Stanisław, znajdowało się tuż nad neonem kina.
Gmach Złotej 7/9 z kinem „Palladium”, lata trzydzieste. Mieszkanie numer 6, w którym mieszkał Stanisław, znajdowało się tuż nad neonem kina.

V. Sierpień 1939 — „muszę zostać”

27 sierpnia 1939 roku do drzwi Stanisława zapukał jego pacjent i przyjaciel — ambasador Włoch. Ambasada ewakuowała się; dyplomata błagał, by Stanisław natychmiast spakował walizkę: czekała wiza, miejsce w pociągu z personelem ambasady i kryjówka w rodzinnym majątku na południu Italii. Stanisław odmówił słowami, które rodzina zapamiętała na zawsze: „Nie mogę. Jeśli przyjdzie wojna, muszę zostać i bronić kraju”.

1 września Józef i Stanisław zostali zmobilizowani do tego samego szpitala wojskowego i w ciągu kilku dni znaleźli się w odwrocie na wschód. Po 17 września, ku swemu osłupieniu, stanęli twarzą w twarz z Armią Czerwoną — i trafili do niewoli sowieckiej. Stanisław namawiał starszego brata do ucieczki z transportu; Józef, oficer, odmówił, powołując się na honor munduru. Stanisław na małej stacji po prostu zszedł z peronu. Piechotą, bocznymi drogami, podwożony chłopskimi furmankami, pod koniec października 1939 roku dotarł do Warszawy. Brata nie zobaczył już nigdy.

VI. Listopad 1939 — chrzest

Z pierwszych tygodni okupacji pochodzi jeden z najbardziej przejmujących śladów w księdze meldunkowej domu. Stanisław figuruje na karcie lokalu numer 6 dwukrotnie. Pierwszy wpis, z wyznaniem mojżeszowym, zamknięto 14 listopada 1939 roku adnotacją odsyłającą do wpisu nowego — pod którym ten sam człowiek, z tą samą datą urodzenia, figuruje już jako rzymski katolik. W rubryce uwag urzędnik zanotował podstawę: świadectwo chrztu wystawione 8 listopada 1939 roku (nr aktu 424) przez warszawską parafię rzymskokatolicką.

Zbliżenie adnotacji przy nowym wpisie: „Zmiana wyzn. na podst. św. chrztu wyd. d. 8 XI 39, za Nr aktu 424”.
Zbliżenie adnotacji przy nowym wpisie: „Zmiana wyzn. na podst. św. chrztu wyd. d. 8 XI 39, za Nr aktu 424”.

Stanisław, którego rodzina zapamiętała jako człowieka niewierzącego, w drugim miesiącu okupacji przyjął chrzest — tak jak wielu zasymilowanych warszawskich Żydów próbował się w ten sposób ratować. Na próżno. Dla okupanta nie liczyła się wiara, lecz rasistowskie kryteria norymberskie: „pochodzenie” określały metryki dziadków, nie akt chrztu. Konwertyci trafili za mury razem ze wszystkimi — w getcie działała nawet parafia Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim, skupiająca ochrzczonych Żydów. Helena wyznania nie zmieniła. Daty w księdze układają się w gorzką klamrę: 14 listopada 1939 roku Stanisław został wpisany jako katolik — a 14 listopada 1940 roku, równo rok później, ten sam urząd wymeldował go do getta.

VII. Rok 1940 — pętla się zaciska

Nocą 18 stycznia 1940 roku gestapo przyszło po Stanisława na Złotą 9. Ocalił go przypadek: nocował u przyjaciół, bo godzina policyjna nie pozwoliła wrócić po kolacji. Niemcy zabrali zamiast niego jego gościa — adwokata Natana Bialera, przyjaciela z dzieciństwa, któremu Stanisław, gdy tamten stracił mieszkanie w bombardowaniu, oddał pokój u siebie. Bialer, wraz z kilkuset zakładnikami spośród polskiej i żydowskiej inteligencji zatrzymanymi w tzw. sprawie Kotta, został wkrótce zamordowany. Jego młoda żona, Zofia z domu Bałaban, przez ponad rok nie wiedziała, że jest wdową. Stanisław, jak umiał, otaczał ją opieką.

W marcu 1940 roku do mieszkania przy Złotej wprowadziła się starsza siostra. Księga meldunkowa notuje ją jako „Lejman z Fiszhautów Helena, dr dentysta”, przy bracie; przybyła z rodzinnego domu przy Freta 16 (mieszkanie 34). Helena była żoną Szymona Lejmana, właściciela warszawskiego kina, i matką Jerzego — Jurka, ale ani męża, ani syna księga przy Złotej nie odnotowuje: Helena figuruje tu sama i nie wiemy, gdzie w tych miesiącach mieszkali Szymon i Jurek.

Wpis Heleny w księdze meldunkowej: przybyła „z ul. Freta Nr 16 m. 34”; wymeldowana 31 X 1940 „na ul. Sienną Nr 17 m. 27”. Archiwum Państwowe w Warszawie.
Wpis Heleny w księdze meldunkowej: przybyła „z ul. Freta Nr 16 m. 34”; wymeldowana 31 X 1940 „na ul. Sienną Nr 17 m. 27”. Archiwum Państwowe w Warszawie.

Brat Józef zginął wiosną 1940 roku — jako jedna z blisko dwudziestu dwóch tysięcy ofiar zbrodni katyńskiej, wymordowanych na mocy decyzji władz ZSRR z 5 marca 1940 roku. Jeńców obozu w Starobielsku, około trzech tysięcy ośmiuset ludzi, rozstrzeliwano w siedzibie NKWD w Charkowie i grzebano w Piatichatkach. Gdy w 1946 roku siostra składała w warszawskim sądzie wniosek o uznanie Józefa za zmarłego, mogła napisać jedynie, że „przebywał w obozie w Katyniu” — prawdę o miejscu kaźni ujawniły dopiero dokumenty przekazane Polsce po 1990 roku. Dziś Józef Fiszhaut figuruje w bazie ofiar zbrodni katyńskiej IPN.

W maju 1940 roku niemiecki oficer-dentysta zarekwirował mieszkanie, gabinet i nowoczesny sprzęt sprowadzony z Berlina.

Trzeci z braci, Henryk, przedostał się we wrześniu 1939 roku na Litwę — i jego droga okazała się jedną z najbardziej niezwykłych dróg ocalenia tej wojny. W Kownie japoński konsul Chiune Sugihara, wbrew instrukcjom z Tokio, wystawiał latem 1940 roku wizy tranzytowe żydowskim uchodźcom z Polski — ponad dwa tysiące dokumentów, które ocaliły około sześciu tysięcy osób. Z taką wizą Henryk z żoną Polą przejechał Syberię, przepłynął do Japonii i w maju 1941 roku dotarł do Vancouver.

VIII. Listopad 1940 — za mury

Jesienią 1940 roku Niemcy utworzyli getto — zamkniętą murem „dzielnicę żydowską”, w której na obszarze niespełna czterech kilometrów kwadratowych stłoczono ponad czterysta tysięcy ludzi.

„Gazeta Żydowska”, 6 grudnia 1940: ogłoszenia lekarzy przesiedlonych do getta — wśród nich dentysta Stanisław Fiszhaut, Sienna 38.
„Gazeta Żydowska”, 6 grudnia 1940: ogłoszenia lekarzy przesiedlonych do getta — wśród nich dentysta Stanisław Fiszhaut, Sienna 38.

Rodzeństwo ze Złotej mury rozdzieliły już na poziomie meldunku. 31 października 1940 roku Helena została wymeldowana „na ul. Sienną Nr 17 m. 27” — pod adres, pod którym, jak wspomina rodzina, dwa pokoje zdobyła ich siostra Ludmiła. Dwa tygodnie później, 14 listopada — na dwa dni przed ostatecznym zamknięciem murów — Stanisław trafił na Sienną 38, gdzie zamieszkał w dwóch pokojach dzielonych z całą rodziną Bałabanów.

„Lekarz-dentysta STANISŁAW FISZHAUT (dawniej Złota 9), obecnie: Sienna 38, tel. 349-75” — ten sam numer telefonu, nowy adres za murami. „Gazeta Żydowska”, 1940.
„Lekarz-dentysta STANISŁAW FISZHAUT (dawniej Złota 9), obecnie: Sienna 38, tel. 349-75” — ten sam numer telefonu, nowy adres za murami. „Gazeta Żydowska”, 1940.

IX. Getto 1941–1942

Ojcem Zofii był profesor Majer Bałaban — wielki historyk Żydów polskich, honorowy rabin Wielkiej Synagogi na Tłomackiem. W getcie Stanisław pracował bez wynagrodzenia w ambulatorium dentystycznym: dawało to talerz wodnistej zupy dziennie i chwilową ochronę przed wywózką do obozów pracy, podczas gdy głód i tyfus zabiły do lata 1942 roku około stu tysięcy mieszkańców zamkniętej dzielnicy.

Prof. Majer Bałaban (1877–1942). Fotografia: domena publiczna.
Prof. Majer Bałaban (1877–1942). Fotografia: domena publiczna.

22 lipca 1942 roku Niemcy rozpoczęli „Wielką Akcję” — wywózki na Umschlagplatz i dalej, do komór gazowych Treblinki. Do połowy września wywieziono około trzystu tysięcy ludzi. Karta pracy w niemieckim „szopie” stała się na krótko przepustką do życia; Stanisław w jeden dzień, za dziesięć tysięcy złotych, zdobył kartę w zakładach K.G. Schultza przy Ogrodowej. Zofii karta nie chroniła — chroniło małżeństwo. Tego samego dnia wzięli ślub, którego udzielił im ojciec panny młodej: profesor Bałaban przez cały tamten tydzień nie robił nic innego, tylko udzielał ślubów, bo ślub mógł ocalić życie. We wrześniu, podczas „kotła na Miłej”, oboje nie stawili się do selekcji i przeżyli w ukryciu, przechodząc do „dzikiej”, nielegalnej ludności getta. Jesienią zamieszkali z Bałabanami przy Muranowskiej 42. W grudniu 1942 roku profesor zmarł na serce; Rada Żydowska zdołała jeszcze wyprawić mu pogrzeb i osobny, oznaczony grób, który przetrwał wojnę.

X. 18 stycznia 1943 — noc rodzeństwa

18 stycznia 1943 roku Niemcy bez ostrzeżenia weszli do getta, by dokończyć jego likwidację. Po raz pierwszy napotkali zbrojny opór bojowców Żydowskiej Organizacji Bojowej — a mimo to w cztery dni wywieźli do Treblinki i Majdanka około pięciu-sześciu tysięcy ludzi, ponad tysiąc zastrzelili na miejscu. Bunkier, w którym ukrywali się Stanisław, Zofia i jej matka, został wykryty. Pobitych zapędzono na Umschlagplatz i załadowano do bydlęcego wagonu.

Stanisław od miesięcy nie rozstawał się z mocnym pilnikiem. Jeszcze na rampie przekupił wachmana pilnującego dachu pociągu, by „patrzył w drugą stronę”. W jadącym pociągu przepiłował drut w okienku wagonu. Około dwudziestu kilometrów za Warszawą pierwsza skoczyła Zofia. Jej matka, starsza i przerażona, zaczepiła płaszczem o gwóźdź i zawisła za oknem. Stanisław, trzymając się framugi jedną ręką, chwycił zębami kołnierz jej płaszcza i tak — zębami i jedną wolną ręką — ustawił ją do bezpiecznego skoku, po czym skoczył sam. Poturbowani, ale żywi, nocami wrócili wzdłuż torów do Warszawy; po drodze na kilka dni przygarnął ich, z narażeniem życia, polski dozorca dawnego żydowskiego sanatorium „Brijus” w Otwocku, którego Stanisław znał sprzed wojny. Cel pociągu, z którego uciekli, poznali później: Treblinka II, obóz zagłady czynny od 23 lipca 1942 roku, w którym zamordowano około dziewięciuset tysięcy ludzi.

Ta sama styczniowa noc na zawsze wpisała się też w los Ludmiły. Od września 1939 roku, gdy jednostka jej męża wycofała się przed Niemcami, Lola nie miała od niego żadnej wiadomości i uważała się za wdowę; w getcie pracowała jako lekarka zakładów Schultza. 18 stycznia 1943 roku — tego samego dnia, w którym jej brat piłował drut w okienku wagonu — weszła do getta na specjalną przepustkę, wezwana do ciężko chorego dziecka. Niespodziewana blokada dzielnicy odcięła jej drogę powrotną: przez cztery dni ukrywała się w piwnicznym bunkrze razem ze Stanisławem Adlerem, prawnikiem i byłym oficerem Służby Porządkowej, który w lipcu 1942 roku demonstracyjnie odszedł ze służby, oraz z lekarzem Julianem Lewinsonem i jego matką, wśród dobiegających z zewnątrz odgłosów pierwszego zbrojnego oporu getta.

Na początku lutego 1943 roku uciekli w sposób, jakiego nie wymyśliłby scenarzysta: na konnym karawanie, którym codziennie wywożono z getta zmarłych. Adler w czapce grabarza, Ludmiła — w lekarskim fartuchu, z przepustką w kieszeni. Gdy przy posterunku żandarmi z bronią gotową do strzału ruszyli ku wozowi, woźnica krzyknął łamaną niemczyzną: „Alle Tote, alles kaputt!” — wszyscy martwi — i zaciął konie. Po „aryjskiej stronie” ukrywali się najpierw u pisarza Zenona Skierskiego na Saskiej Kępie, potem — do jesieni 1944 roku — w willi w Aninie, należącej do państwa Jaśkiewiczów, dawnych pacjentów Ludmiły. Za ścianą kryjówki spali na zmianę, pilnując się nawzajem przed chrapaniem; wodę racjonowali łykami. Wolność przyszła wraz z wkroczeniem Armii Czerwonej na praski brzeg.

XI. Wiosna 1943 — Helena i Jurek

Wiosną 1943 roku, po zdobyciu fałszywych dokumentów, Stanisław rozdzielił się z żoną i teściową — jego „semicki” wygląd, z którego sam gorzko żartował, zagrażał wszystkim wokół. Kobiety znalazły płatne schronienie; on wybrał życie „na dziko”: piwnice wypalonych kamienic, kryjówki zmieniane co tydzień, żywność zdobywaną nocą. W tych samych tygodniach dopełniał się los jego starszej siostry.

Hela Lejman z synem Jurkiem, ok. 1922. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Hela Lejman z synem Jurkiem, ok. 1922. Ze zbiorów rodziny Fishautów.

O losach Heleny za murami wiemy mniej — i każde słowo pochodzi ze źródła. W getcie zginął jej mąż Szymon, przed wojną właściciel warszawskiego kina. Według relacji rodziny to w dniach powstania w getcie — które wybuchło 19 kwietnia 1943 roku, gdy Niemcy przystąpili do ostatecznej likwidacji dzielnicy — Helena z Jurkiem wydostali się poza mury, szukając ratunku po „aryjskiej stronie”. Zostali schwytani przez gestapo i rozstrzelani.

Jurek z babcią Salomeą w Karpatach, lato 1932. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Jurek z babcią Salomeą w Karpatach, lato 1932. Ze zbiorów rodziny Fishautów.

Zachowany dokument sądowy notuje sucho ostatni pewny ślad: Helena „wyszła w dniu 8 maja 1943 r. z domu i została zaaresztowana przez gestapo”. Był to dzień, w którym w bunkrze przy Miłej 18 zginął sztab powstania z Mordechajem Anielewiczem; tydzień później Jürgen Stroop rozkazał wysadzić Wielką Synagogę na Tłomackiem na znak, że „żydowska dzielnica w Warszawie przestała istnieć”.

XII. Rok w wannie

Jesienią 1943 roku dotarła do Stanisława wiadomość, że Zofia i jej matka zostały zadenuncjowane i zamordowane. Nigdy nie poznał okoliczności donosu.

Po wybuchu powstania warszawskiego 1 sierpnia 1944 roku Niemcy zaczęli metodycznie palić i wysadzać miasto. Gdy pierścień się zaciskał, Stanisław z dwoma towarzyszami zdecydował się na krok desperacki: przedarli się trzydzieści przecznic do kamienicy wypalonej jeszcze w 1939 roku — stojącej dokładnie naprzeciw siedziby gestapo, a więc, jak rozumował, dawno przeszukanej i nikogo nieinteresującej. Na czwartym piętrze ocalał fragment łazienki: dwie ściany, kawałek dachu, wanna i — ponieważ Niemcom po drugiej stronie ulicy nie odcięto wody — sprawny kran. Przez blisko cztery miesiące trzej mężczyźni leżeli za dnia nieruchomo w wannie przykrytej ciemną płachtą, żywiąc się workiem mąki i tym, co dało się złapać w ruinach. W połowie stycznia 1945 roku, na wpół martwi z głodu i przekonani, że Niemcy wygrali wojnę, zeszli na dół, by skończyć z ukrywaniem — i wpadli prosto na osłupiały patrol Armii Czerwonej. Rosyjscy lekarze, sami byli więźniowie, wiedzieli, że nakarmienie skrajnie wygłodzonego człowieka do syta zabija — i tej nocy uratowali ich po raz drugi, racjonując jedzenie łyżkami. W ruinach lewobrzeżnej Warszawy, zniszczonej w ponad osiemdziesięciu procentach, doczekały wyzwolenia setki takich ukrywających się ludzi — nazwano ich później „Robinsonami warszawskimi”.

XIII. 1945–1948 — powrót do życia

Zimą 1945 roku, już w mundurze, Ludmiła objęła oddział neurologii lubelskiego szpitala wojskowego — i to na jej oddziale obudził się skrajnie wycieńczony brat. Wkrótce potem tablice ogłoszeniowe Czerwonego Krzyża, rozwieszane po całej Europie dla poszukujących się rodzin, przyniosły wiadomość nieprawdopodobną: ktoś widział Henia Zeldowicza w Palestynie, w mundurze armii brytyjskiej. Mąż, który uważał ją za zmarłą, żył — przeszedł szlak Armii Andersa, w tym kampanię włoską pod Monte Cassino.

Przez pół roku Ludmiła bezlitośnie przeganiała brata przez rehabilitację, aż wróciły mu siły. Oboje jeszcze w 1945 roku wrócili do Warszawy: ona do organizowania kliniki neurologicznej odradzającego się wydziału lekarskiego, on — jako najbliższy współpracownik profesora Meissnera — do odbudowy zrujnowanej Akademii Stomatologicznej, zwożąc ocalały sprzęt z Ziem Odzyskanych i pracując jako stomatolog, m.in. w resortowej służbie zdrowia.

Ludmiła domykała w tym czasie sprawy, których nikt inny nie mógł już załatwić. W 1946 roku złożyła w warszawskim sądzie wnioski o uznanie za zmarłych rodzeństwa — Józefa i Heleny. 4 maja 1946 roku wyjechała z Warszawy do Pragi, na spotkanie z odnalezionym mężem, wioząc w bagażu powierzone jej maszynopisy Adlera — spisaną w ukryciu kronikę getta. Sam Adler został w Polsce; wstrząśnięty falą powojennego antysemityzmu, 11 lipca 1946 roku odebrał sobie życie.

W Gdańsku, dokąd pojechał po sprzęt dla Akademii, poznał Helenę Longinę „Lenę” z Milewicz-Rygalskich — żołnierza Armii Krajowej, wdowę po straconym akowcu. W czasie okupacji Lena i jej rodzina ukrywały żydowską dziewczynkę wyprowadzoną z getta — Izę. W 1946 roku Stanisław i Lena wzięli ślub; w 1948 roku formalnie adoptowali Izę. To ona, już jako Iza Fiszhaut-Laponce, spisze po latach dzieje rodziny, którym ta opowieść tak wiele zawdzięcza.

Stanisław i Lena, druga połowa lat czterdziestych. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Stanisław i Lena, druga połowa lat czterdziestych. Ze zbiorów rodziny Fishautów.

XIV. 4 stycznia 1949 — „Batory”

Decyzja o wyjeździe dojrzewała wraz z zaciskaniem się stalinowskiej pętli. 3 stycznia 1949 roku warszawskie biuro Jointu pisało do nowojorskiej organizacji pomocy imigrantom: dr Fiszhaut z Warszawy, „jeden z najlepszych dentystów w Polsce”, płynie nazajutrz z Gdyni na pokładzie „Batorego” przez Nowy Jork — i wiezie dwanaście ton bagażu: sprzęt dentystyczny. Pod koniec stycznia 1949 roku Stanisław, Lena i Iza wysiedli z pociągu w Vancouver, gdzie czekali już Henryk z Polą oraz Ludmiła z mężem — psychiatrą Heniem Zeldowiczem, lekarzem Armii Andersa, uczestnikiem kampanii włoskiej.

XV. Vancouver

Kanada nie uznała jego dyplomu. Człowiek, który uczył warszawskich studentów leczenia kanałowego i operował rozszczepy podniebienia u noworodków, musiał od nowa zasiąść w ławach. Jedynie Tufts University w Bostonie docenił jego kwalifikacje, zaliczając mu połowę studiów. Gdy żydowskie organizacje dobroczynne odmówiły pomocy, pożyczki na naukę udzieliła mu uboga vancouverska Polonia; spłacił ją co do grosza w dwa lata po dyplomie. Lena w tym czasie, nie znając ani słowa po angielsku, sprzątała hotelowe pokoje, by utrzymać dom.

W 1952 roku uzyskał amerykański dyplom, zdał egzaminy prowincji Kolumbii Brytyjskiej i otworzył w Vancouver praktykę, do której ściągali „nowi Kanadyjczycy” — polscy, włoscy, ukraińscy, rosyjscy i niemieccy imigranci, z którymi mógł rozmawiać w ich językach. Jego dom stał się sercem polskiego życia towarzyskiego w mieście. Około 1954 roku urodziła się córka Ewa. Około 1958 roku Stanisław zauważył u siebie drobny, niepokojący objaw; diagnozę postawiła siostra-neurolog: stwardnienie zanikowe boczne. Przez siedem kolejnych lat pracował i — jak zapamiętała Iza — nie skarżył się nigdy. Zmarł 27 października 1965 roku w Vancouver; spoczywa na cmentarzu w New Westminster.

Henryk praktykował w Vancouver jako pulmonolog do późnej starości; zmarł w październiku 1989 roku. Jego syn Mark — urodzony w Ameryce na krótko przed przyjazdem stryja — jest od blisko pięćdziesięciu lat pediatrą; to jemu zawdzięczamy rodzinne fotografie, dokumenty i memuar Izy. Ludmiła i Henio Zeldowiczowie przez dziesięciolecia praktykowali w Vancouver jako neurolog i psychiatra; oboje wykładali na Wydziale Medycyny University of British Columbia, a Ludmiła w 1976 roku współtworzyła pierwsze vancouverskie sympozjum o Zagładzie dla młodzieży szkolnej. To w Vancouver domknęła też zobowiązanie sprzed lat: doprowadziła do przetłumaczenia i wydania wspomnień Adlera „In the Warsaw Ghetto 1940–1943” (Yad Vashem, 1982) — wręczając egzemplarz psychiatrze Robertowi Krellowi, powiedziała: „Robercie, to także moja historia”. Zmarła w 1991 roku; jej i męża imię nosi dziś uniwersytecka nagroda naukowa. Lena, która pielęgnowała męża do ostatniego oddechu, przeżyła go o sześć lat.

Ludmiła Fiszhaut-Zeldowicz po wojnie w Kanadzie. Ze zbiorów rodziny Fishautów.
Ludmiła Fiszhaut-Zeldowicz po wojnie w Kanadzie. Ze zbiorów rodziny Fishautów.

XVI. Pamięć

Ze Złotej 9 wyprowadzili się pod przymusem w listopadzie 1940 roku — i nigdy tu nie wrócili. 21 sierpnia 2026 roku przed domem Złota 7/9 zostaną wmurowane Kamienie Pamięci Stanisława Fiszhauta i Heleny Lejman z domu Fiszhaut. Mijając je, warto pamiętać, że pod jednym adresem mieszkała cała epoka: lekarz, który przyjął chrzest w daremnej nadziei ratunku, a w styczniu 1943 roku wyrwał z transportu do Treblinki siebie, żonę i jej matkę; jego siostra, która wyszła z domu 8 maja 1943 roku i nie wróciła; brat zamordowany strzałem w tył głowy w Charkowie; brat ocalony podpisem japońskiego konsula; i siostra, która w lubelskim szpitalu postawiła na nogi jednego z ostatnich warszawskich Robinsonów.

Kalendarium

Data Wydarzenie
1893 W Warszawie rodzi się Józef Fiszhaut, najstarszy z braci, przyszły magister farmacji.
10 VII 1900 Rodzi się Helena Fiszhaut, przyszła lekarka dentystka.
27 VIII 1903 Rodzi się Salomon Henryk Fiszhaut, przyszły pulmonolog.
1905 Rodzi się Ludmiła („Lola”), przyszła neurolożka.
14 IV 1906 W domu przy Freta rodzi się Stanisław Fiszhaut.
1912 Umiera Jakub Fiszhaut; kamienica Freta 16 przechodzi na spadkobierców.
1928 Stanisław kończy Państwowy Instytut Dentystyczny; asystent prof. Alfreda Meissnera, od ok. 1930 kieruje oddziałem chirurgicznym Akademii Stomatologicznej.
1932 Ludmiła poślubia psychiatrę Henia Zeldowicza.
31 VII 1935 Katastrofa budowlana przy Freta 16 — zawalenie oficyny, ofiary śmiertelne; współwłaściciele przesłuchani.
30 X 1937 Stanisław wprowadza się na Złotą 9 (mieszkanie 6, nad neonem kina „Palladium”), przybywając z rodzinnego domu przy Freta 16; gabinet „Złota 9, tel. 349-75”.
27 VIII 1939 Stanisław odmawia ewakuacji z ambasadą Włoch: „muszę zostać i bronić kraju”.
IX 1939 Józef i Stanisław w niewoli sowieckiej; Stanisław ucieka z transportu. Henryk przedostaje się na Litwę.
8–14 XI 1939 Chrzest Stanisława (świadectwo z 8 XI 1939, nr aktu 424); w księdze meldunkowej nowy wpis: rzymski katolik.
18 I 1940 Gestapo przychodzi po Stanisława (sprawa Kotta); zamiast niego ginie Natan Bialer.
III 1940 Helena wprowadza się do brata na Złotą 9, przybywając z Freta 16; męża i syna księga nie odnotowuje.
wiosna 1940 Józef zamordowany przez NKWD w Charkowie — zbrodnia katyńska.
31 X 1940 Helena wymeldowana ze Złotej 9 do getta, „na ul. Sienną Nr 17 m. 27” — pod inny adres niż brat.
14 XI 1940 Stanisław wymeldowany ze Złotej 9 do getta, na Sienną 38 — dwa dni przed zamknięciem murów.
V 1941 Henryk z żoną Polą, ocaleni dzięki wizie Sugihary, docierają do Vancouver.
VII 1942 Wielka Akcja; ślub Stanisława i Zofii Bałabanówny, udzielony przez prof. Majera Bałabana.
18 I 1943 Akcja styczniowa: Stanisław deportowany, ucieka przez okno wagonu jadącego do Treblinki. Tego samego dnia Ludmiła, wezwana do chorego dziecka, zostaje odcięta blokadą w getcie; na początku lutego ucieka ukryta na karawanie.
8 V 1943 Helena Lejman wychodzi z domu i zostaje aresztowana przez gestapo; wg rodziny — rozstrzelana z synem Jurkiem po ucieczce z płonącego getta.
jesień 1943 Zofia i jej matka zadenuncjowane i zamordowane.
VIII 1944 – I 1945 Powstanie warszawskie; Stanisław ukrywa się w wannie naprzeciw siedziby gestapo; wyzwolony w połowie stycznia 1945.
1946 Ślub Stanisława z Leną; Ludmiła składa wnioski o uznanie za zmarłych Józefa i Heleny, 4 maja wyjeżdża z Polski z rękopisem Adlera i odnajduje męża.
4 I 1949 Rejs „Batorym” z Gdyni; koniec stycznia — Vancouver.
1952 Dyplom Tufts University; praktyka w Vancouver.
27 X 1965 Stanisław Fiszhaut umiera w Vancouver; spoczywa w New Westminster.
1982 Staraniem Ludmiły ukazują się wspomnienia Stanisława Adlera „In the Warsaw Ghetto 1940–1943” (Yad Vashem).
21 VIII 2026 Przed domem Złota 7/9 zostają wmurowane Kamienie Pamięci (Stolpersteine) Stanisława Fiszhauta i Heleny Lejman z domu Fiszhaut.

Nota o źródłach

Opowieść oparta jest wyłącznie na źródłach: księdze meldunkowej domu przy Złotej 9 z lat 1937–1940 (Archiwum Państwowe w Warszawie); memuarze rodzinnym Izy (Fiszhaut) Laponce i relacjach dr. Marka Fishauta; ogłoszeniach „Dobrego Wieczoru! Kuriera Czerwonego” (1938) i „Gazety Żydowskiej” (1940); „Gazecie Lwowskiej” z 1 sierpnia 1935 r. i fotografiach Narodowego Archiwum Cyfrowego z katastrofy przy Freta 16; „Monitorze Polskim” nr 62 z 15 lipca 1946 r. (akta Zg. 302–306/46 Sądu Grodzkiego w Warszawie) i rejestrze spraw o uznanie za zmarłego (USHMM RG-15.270); bazie ofiar zbrodni katyńskiej IPN; katalogach IPN; wspomnieniach Stanisława Adlera „In the Warsaw Ghetto 1940–1943” (Yad Vashem 1982) i Heleny Szereszewskiej „Krzyż i mezuza”; bazie getto.pl; relacjach Betty Keller i nocie o Ludmile Zeldowicz w serwisie abcbookworld.com; liście AJDC z 3 stycznia 1949 r.; „The Boston Sunday Globe” z 10 czerwca 1951 r. oraz dokumentacji drogi uchodźczej Henryka Fiszhauta (m.in. „Flight and Rescue”, USHMM). Fotografie rodzinne — ze zbiorów rodziny Fishautów, dzięki uprzejmości dr. Marka Fishauta.

Opracowanie w ramach projektu upamiętnienia mieszkańców kamienicy przy ul. Złotej 7 i 9 w Warszawie · www.zlota7-9.com